Droga stanowa, pozornie zwyczajne płótno asfaltu pod dziennym niebem, pośród zakrętów wyznaczających górski krajobraz, cienka zasłona codzienności roztrzaskała się w jednej chwili, która zniweczyła wszelki pozorny spokój.
Za kierownicą swojego samochodu, trzydziestotrzyletnia Elisa De Paris, podróżowała tą drogą, jak czyniła to niezliczoną ilość razy wcześniej. W myślach kobieta nosiła lekkie zmęczenie dnia jak co dzień, a może i uśmiechy dwójki małych dzieci, czekających na nią w domu.
