Policja wszczęła śledztwo, a potem pojawiła się pierwsza dziwność. Śledczy skontaktowali się z firmą promową. Tak, był bilet na przejazd o 20: 17 na nazwisko Mclallena. Tak, jeden z pracowników przypomniał sobie, jak ich pomarańczowa furgonetka wjechała na pokład. Ale nie było żadnych zapisów, że Furgonetka wysiadła z promu. To był pierwszy szok. Jak samochód mógł nie zejść z promu?
Rodzina zniknęła na promie w 1984 roku — 29 później rybacy odkryli ich samochód z obcymi zwłokami…
