Zawsze byłem silnym mężczyzną – z cierpieniem cieśle. Moje ręce i nogi do mojego narzędzia. Bez nich jestem nikim. Ale kilka lat temu zacząłem dotykać czegoś istotnego. Moje wierne „narzędzia” zaczęło mnie zdradzić.
Nogi ciężki jak ołów. Kolana była słaba, pozbawiona mocy. Podnieść nosił cementu, który kiedyś rzucił jedną ręką? Już było ciężko! Moje pierwotne zaczęło się zanikać i czułem, że zamieniam się w wątłego starca.
