Wyobraź sobie, że jest letni wieczór. Prom powoli odpływa z doku. Słychać szum silnika i krzyki miau. Na dolnym pokładzie wjeżdża stara furgonetka, w której siedziba rodziny: małżeństwo i dwoje dzieci. Uśmiechają się i machają do kogoś na brzegu. Prom przecina zatokę w pół godziny. Samochód jeden po drugim z przyjeżdżających na brzeg, ale minibus się nie pojawia. Po prostu zniknął. Nie wyleciał, nie rozbił się ani nie eksplodował. Po prostu rozłącz się w powietrzu wraz z inną osobą w środku.