Syn wziął moją kartę bankową, żeby “zapłacić za zakupy”. Sprawdziłam wyciąg po tygodniu – brakowało ponad trzech tysięcy

Cisza.

– Ile, Darek?

– Nie wiem dokładnie. Może z dwanaście tysięcy od stycznia.

Dwanaście tysięcy. Usiadłam na jedynym krześle, bo nogi mi odmówiły.

– To jest choroba, synku. Wiesz o tym?

– Nie jestem chory. Mogę przestać, kiedy chcę.

To zdanie – „mogę przestać, kiedy chcę” – słyszałam kiedyś od Bogdana. Tylko że wtedy chodziło o alkohol. Historia, która się powtarza w innych dekoracjach.

Wróciłam do domu i zrobiłam to, czego Paulina by się nie spodziewała – zadzwoniłam do Bogdana. Pierwszy raz od trzech lat. Odebrał po czwartym sygnale, wyraźnie zaskoczony. Powiedziałam mu, co się dzieje z Darkiem. Przez chwilę milczał, a potem powiedział coś, co mnie zaskoczyło:

– To moja wina, Jola. Ja wiem.