Słoń w pokoju, którego oboje udawaliśmy, że nie widzimy. On nie wspominał o długu. Ja nie pytałam – bo bałam się, że jeśli zapytam zbyt ostro, przestanie przychodzić.
Syn wziął moją kartę bankową, żeby “zapłacić za zakupy”. Sprawdziłam wyciąg po tygodniu – brakowało ponad trzech tysięcy
