
Przez pokolenia wierzono, że Ziemia zawsze ostrzegała, zanim zawłaszczyła to, co do niej należy. Trzęsienia ziemi, burze, erupcje – widoczne znaki, które przygotowywały ludzi na katastrofę. Jednak według wizji przypisywanych Babie Wanga istniał jeden niepokojący wyjątek: naród, który nie otrzymywał żadnych wyraźnych ostrzeżeń, żadnych grzmotów i czasu na ucieczkę. Tylko cisza. A potem – nieobecność.
Bułgarska mistyczka, znana wielu jako ślepa prorokini Bałkanów, przez dziesięciolecia przemawiała językiem pełnym symboli. Nigdy nie podawał imion, nigdy nie wskazywał precyzyjnie map. Mówił o doznaniach, o fragmentarycznych obrazach, o ostrzeżeniach, które wydawały się poetyckie, dopóki świat nie zaczął przypominać jego słów.