Anna odwiedzała teraz Wierę Iwanownę niemal każdego wieczoru. Początkowo były to krótkie wizyty: dziewczyna sprawdzała, czy czegoś nie ma, pomagała prostować koc i przynosiła herbatę lub świeże ciastka. Ale z każdym dniem rozmowy się przeciągały, a Anna zostawała coraz dłużej, niż planowała.
Dzieci nie odwiedziły bogatej matki w szpitalu, ale przyszły z notariuszem, żeby spisać testament. Ale czekała na nie już NIESPODZIANKA, która wszystkich rozchorowała…
