Marina, powinnaś pójść ze mną na aukcję charytatywną w przyszłym tygodniu. Jestem pewien, że będziesz ciekawa, jak żyje druga połowa społeczeństwa. Dmitrij Kowalczuk wzniósł kieliszek szampana, a jego przyjaciele wybuchnęli śmiechem. Nawet nie spojrzał na kobietę sprzątającą stoły po imprezie firmowej.
Dla niego to był tylko żart – zaproszenie sprzątaczki na spotkanie towarzyskie. W sali zapadła cisza. Marina Sokolenko wyprostowała się i spojrzała trzydziestodwuletniemu milionerowi prosto w oczy. „Dziękuję za zaproszenie, Dmitriju Siergiejewiczu. Z przyjemnością przyjdę”.
