W szpitalu przebywają cztery kobiety w ciąży.

W tętniącym życiem oddziale położniczym szpitala metropolitalnego, w poczekalni panowała mieszanka oczekiwania i nerwowej energii. Czterech przyszłych ojców siedziało w różnym stopniu napięcia, a ich twarze wyrażały mieszankę emocji: ekscytacji, niepokoju i odrobiny humoru.

Każde z nich było o krok od przełomowego momentu w życiu – pierwszego spotkania z nowo narodzonymi dziećmi. Nie przypuszczali, że wydarzenia tego dnia okażą się o wiele bardziej zaskakujące, niż mogliby się spodziewać.

Popijając letnią kawę i bawiąc się telefonami, mężczyźni od czasu do czasu zerkali na siebie ukradkiem. Choć obcy sobie, łączyła ich wspólna troska o rychłe ojcostwo. W powietrzu unosiła się niewypowiedziana więź koleżeństwa i zbiorowa nadzieja, że ​​wszystko pójdzie gładko.

Ciche napięcie zostało przerwane, gdy do pokoju weszła radosna pielęgniarka. Podeszła do pierwszego mężczyzny z ciepłym i uspokajającym uśmiechem. „Gratulacje! Jesteś dumnym ojcem bliźniaków!” – oznajmiła.

Przez chwilę mężczyzna wydawał się oszołomiony. Potem na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. „Bliźniaki? Naprawdę?” – zapytał z niedowierzaniem w głosie. „To niesamowite! I posłuchajcie – pracuję dla drużyny baseballowej Minnesota Twins! Uwierzycie w ten zbieg okoliczności?”

Pozostali mężczyźni zachichotali, ich nerwy nieco się uspokoiły po tym radosnym wyznaniu. Pielęgniarka, wyraźnie rozbawiona, zwróciła się do drugiego mężczyzny. „Proszę pana, ja też mam dla pana wspaniałą wiadomość. Jest pan ojcem trojaczków!”

Drugiemu mężczyźnie opadła szczęka. „Trojaczki? Mówisz serio?” wyjąkał, przeczesując włosy dłonią. „Wow, to niesamowite… i trochę niesamowite. Pracuję dla 3M! Jakie są szanse, że to się zdarzy?”

Gdy zbieg okoliczności dotarł do świadomości, w pokoju wybuchnął śmiech. Pierwszy mężczyzna poklepał drugiego po plecach, gratulując mu szczerze i serdecznie.

Pielęgniarka zwróciła się do trzeciego mężczyzny, który nerwowo stukał stopą. „A dla pana, proszę pana, mam niezwykłą wiadomość. Jest pan ojcem czworaczków!”

Trzeci mężczyzna zamarł, a jego oczy rozszerzyły się z szoku. Potem, niespodziewanie, wybuchnął śmiechem. „Czworaczki? Chyba żartujesz! Pracuję w hotelu Four Seasons. To nie przypadek – to kosmiczna komedia!”

Sala znów wypełniła się śmiechem. Nawet pielęgniarka nie mogła się powstrzymać, żeby się do niego nie przyłączyć, kręcąc głową nad absurdem całej sytuacji. Ale gdy wesołość ucichła, wszystkie oczy zwróciły się na czwartego mężczyznę.

W przeciwieństwie do swoich kolegów, wyglądał coraz blado. Jego ręce drżały i zaczął chodzić po pokoju, mamrocząc coś do siebie. W końcu osunął się na ścianę, lekko uderzając głową. Zaniepokojona pielęgniarka ostrożnie podeszła do niego. „Proszę pana, czy wszystko w porządku?” zapytała.

Spojrzał na nią z wyrazem czystego przerażenia na twarzy. „Nie, nie jest dobrze” – przyznał drżącym głosem. „Pracuję dla 7UP. Co jeśli… co jeśli moja żona urodzi siedmioro dzieci? Nie dam rady!”