Prawie zadzwoniłem do deratyzacji. Ręce mi się trzęsły. To coś pod jej szafą wyglądało, jakby wyłoziło się z koszmaru. Kurz, włosy, dziwna faktura, jakby coś półżywego, półgnijącego. Siedziałem tam, sparaliżowany, odtwarzając w myślach każdy horror, jaki kiedykolwiek widziałem. Zapytać ją? Udawaj, że nigdy tego nie widziałem? Serce mi biło jak szalone… Kontynuuje…
