W drodze do domu milczeliśmy. Dopiero przy naszym bloku, na parkingu, kiedy Wojciech wyłączył silnik i siedział z rękami na kierownicy, powiedziałam:
Przez piętnaście lat dokładałam się do rachunków teściów – prąd, gaz, leki, jedzenie. Kiedy teść umarł, teściowa przepisała mieszkanie na szwagra
