Ostry zapach cytrynowego środka czyszczącego zmieszał się z ciepłą wonią świeżo upieczonego chleba, a kontrast ten uderzył mnie tak mocno, że zamarłam w drzwiach, pewna na ułamek sekundy, że wyczerpanie zaprowadziło mnie do niewłaściwego mieszkania.
Moją pierwszą myślą było, że źle policzyłam piętra po kolejnej morderczej zmianie. Drugą, że ktoś się włamał i z niepokojącą uprzejmością przemeblował mi życie. Oba te pomysły legły w gruzach, gdy dostrzegłam krzywy rysunek kredką Olivera, wciąż przyklejony do lodówki obok mojego obtłuczonego ceramicznego kubka.
Mieszkanie było niewątpliwie moje – a jednak dziwnie odmienione. Koce, które zazwyczaj leżały w nieładzie, były starannie złożone. Papierki po cukierkach zniknęły. Zlew, zazwyczaj przepełniony dowodami przetrwania, lśnił pustką i nieskazitelną czystością.
Wtedy usłyszałem ruch w kuchni.
Wysoki mężczyzna powoli odwrócił się od pieca, podpierając się ortezą ortopedyczną założoną na kolano. Przez zapierającą dech w piersiach sekundę mój umysł odmówił powiązania nieznajomego z cichą, domową sceną rozgrywającą się przede mną.
Miał na sobie jeden z moich za dużych szarych T-shirtów, którego rękawy niezgrabnie zwisały mu za łokcie. Na blacie stała keksówka, a obok niej talerz, z którego unosił się zapach roztopionego sera i ziół.
Natychmiast podniósł ręce, otwierając dłonie.
„Nie wchodziłem do twojej sypialni” – powiedział szybko, spokojnie, ale czujnie. „Sprzątałem tylko pokoje frontowe. Uznałem, że to najmniej, co mogę zrobić dla twojego zaufania”.
Puls walił mi w uszach.
„Jak sobie z tym wszystkim poradziłeś?”
Wskazał na piec. „Kiedyś dużo gotowałem, zanim wszystko… się zmieniło”.
Na stole stały dwie złociste kanapki z grillowanym serem i miska zupy z natką pietruszki i tymiankiem. Zmęczenie dawało o sobie znać w kościach, ale jednocześnie budziło podejrzenia.
„Przeszukałeś moje szafki bez pytania.”
„Szukałem składników, a nie rzeczy osobistych” – odpowiedział spokojnie. „Dokumentowałem, czego użyłem”.
Wskazał na złożoną notatkę leżącą obok moich kluczy.
Chleb, ser, marchewka, seler, kostki rosołowe. Wymienię, gdy będzie to możliwe.
„Zastąpić? Czym?”
Następny→