- Najpierw mówiłam sobie, że to pewnie pomyłka z terminalem.
- Potem — że może zgubił dokumenty i musi coś szybko załatwić.
- Aż w końcu w głowie pojawiła się ta jedna, niechciana myśl, od której robi się zimno: „A jeśli on coś przede mną ukrywa?”
Taksówka skręciła w stronę dzielnicy, której nie znałam. Ulice były spokojniejsze, mniej ruchliwe. Domy stały bliżej siebie, a ja czułam, jak z każdym kolejnym zakrętem rośnie we mnie napięcie. W końcu auto zatrzymało się przed niewielkim domem.
