Kirill powoli zbliżył się do drzwi prywatnej kliniki w centrum stolicy.
Był tu już wiele razy i za każdym razem towarzyszyło mu jedynie nieprzyjemne uczucie irytacji i zmęczenia. Zawsze wolał wchodzić po schodach niż jechać windą. Winda była często zajęta, a on nie miał ochoty spotykać innych pacjentów ani lekarzy.
