Pierwszy przełom w moim małżeństwie nastąpił w dniu, w którym moja teściowa, Margaret, weszła do naszego skromnego, dwupiętrowego domu w Ohio, trzymając pod rękę zdenerwowaną młodą kobietę. Właśnie wróciłam z pracy nauczycielki, wciąż ubrana w granatowy kardigan i dźwigając stosy niesprawdzonych prac, gdy głos Margaret przeciął powietrze niczym nóż.
„Emily” – powiedziała zimnym i nieustępliwym tonem, kładąc dłoń na ramieniu dziewczyny – „to Claire. Jest w ciąży… z dzieckiem twojego męża”.
