W ostatniej chwili udaje jej się wyrwać rękę, rzucić się na skraj zaułka i krzyczeć na cały głos, licząc na cud. Dochodzi do krótkiej szamotaniny, a jeden z bandytów wyciąga coś, co wygląda na pistolet, ale w tym momencie w oddali słychać, być może, syreny. Przejeżdża przypadkowy patrol policji, a mężczyźni, zdając sobie sprawę, że nie chcą zwracać na siebie zbytniej uwagi, decydują się działać szybko lub się wycofać.
Bogaty człowiek wyciągnął ją z przejścia podziemnego: „Jesteś żoną przez godzinę, po prostu bądź cicho”.
