„A teraz, jak się okazuje, zostało mi już niewiele czasu. Mamo, co ty mówisz?” Maksym nagle zmienił ton, ale bardziej zirytowany niż zaniepokojony. „Musisz iść do lekarza, a nie siedzieć w domu i czekać na cud”.
Dzieci nie odwiedziły bogatej matki w szpitalu, ale przyszły z notariuszem, żeby spisać testament. Ale czekała na nie już NIESPODZIANKA, która wszystkich rozchorowała…
