Gdy klasa się opróżniła, pani Green zdała sobie sprawę, że wstrzymywała oddech. Powoli wypuściła powietrze, mając nadzieję, że postąpiła właściwie.
Policja nie traciła czasu. Słowa Olivii były niejasne, ale na tyle alarmujące, że uzasadniały natychmiastową interwencję. Funkcjonariusz Ramirez i pracownica służby ochrony dzieci, pani Daniels, odwieźli Olivię do domu tego popołudnia.
