Przybyłam godzinę wcześniej, żeby upewnić się, że wszystko jest idealne. Serce waliło mi z niecierpliwości i niepokoju, gdy poprawiałam winietki i ustawiałam oświetlenie. Kierownik restauracji zapewnił mnie, że wszystko będzie perfekcyjne. „Twoja mama musi być wyjątkowa” – powiedział z uśmiechem. „Jest” – odpowiedziałam automatycznie, choć żołądek ścisnął mi się od niewypowiedzianych komplikacji. „O 19:00 zaczęli przybywać goście z wyższej półki.
Przyjaciółki mojej mamy powitały mnie serdecznie, wiele z nich komentowało, jak wspaniale, że zorganizowałam tak cudowny wieczór. „Twoja mama ma wielkie szczęście, że cię ma” – powiedziała Elellanor, jej najstarsza przyjaciółka. Uśmiechnęłam się uprzejmie, choć w głębi duszy zastanawiałam się, czy mama podziela to uczucie. O 19:15 mama przyszła.
