Narodowy dom w Silverwood nie przetrwał czasów Madame Heleny Wainwright. Za wysokimi żelaznymi bramami i ogrodami rezydencja lśniła w słońcu, ale w środku przypominała pole bitwy. W ciągu kilku miesięcy siedem gospodyń końcowych z pracy, niektóre ze łzami w miejscach docelowych, jedna biegała boso po trawniku w blasku księżyca.
Clara Donovan przybyła, trzymana tylko małą skórzaną pasażerką. Niewielka ilość ponad trzech lat, doświadczyła więcej działania, niż większość ludzi, którzy działają. Jej ośmioletnia córka, Lila, zmagała się z możliwością podłączenia do serca. Rachunki dorosłe, a ta praca była jedyną szansą na utrzymanie rodziny.
