Tego ranka oddział położniczy tętnił niepokojem. Pielęgniarki spieszyły korytarzami, monitory piszczały w synkopowanym rytmie, a płacz noworodków mieszał się z pospiesznymi krokami. Cisza była tu luksusem, na który nikt nie mógł sobie pozwolić.
Dr Alejandro, główny położnik w jednym z największych szpitali w Meksyku, właśnie zakończył wymagające cesarskie cięcie, gdy interkom zatrzeszczał: „Panie doktorze, potrzebujemy pana natychmiast – pacjentka w zaawansowanym porodzie, narastające powikłania”.
