Siedziałem niecałe trzy stopy od niego. Spojrzał w górę, nasze spojrzenia się spotkały, a na jego twarzy malował się szok. Siedzący obok mnie mężczyzna, którego zaprosiłem dziś wieczorem, nalał wina, uśmiechnął się i powiedział: „Miło cię znowu widzieć, Marku”.
Nazywam się Rachel, mam 34 lata i jestem księgową w firmie logistycznej. Jestem żoną Marka od prawie siedmiu lat. Mamy pięcioletniego syna, Ethana, bystrego i nierozłącznego z ojcem. Mark jest kierownikiem projektu w firmie budowlanej, wiecznie zajętym, ale zarabiającym stałą pensję. Z zewnątrz nasza rodzina wyglądała idealnie.
