Potem nastąpiły dni nieznośnej ciszy. Szepty za drzwiami. Unikające spojrzenia personelu. Wciąż naciskałem na odpowiedzi, ale formalności prawne trzymały wszystko w tajemnicy. W końcu dr Patel zasugerował jeden tajemniczy trop:
Oddałam mężowi część wątroby, wierząc, że ratuję mu życie. Ale kilka dni później lekarz wziął mnie na bok i wyszeptał słowa, które mnie zdruzgotały: „Proszę pani, ta wątroba nie była dla niego”.
