Przez wieki ludzie wierzyli, że Ziemia zawsze ostrzegała przed katastrofą.
Nadciągały burze. Huczały wulkany. Ziemia drżała. Zawsze pojawiał się jakiś znak.
Ale w wizjach przypisywanych Babie Wanga jedno proroctwo wyróżniało się.
Naród, który nie otrzyma żadnego ostrzeżenia. Żadnego hałasu. Nie będzie czasu na ucieczkę. Tylko cisza. A potem nieobecność.
Bułgarska mistyczka, często nazywana ślepą prorokinią Bałkanów, przemawiała fragmentami i symbolami. Nigdy nie podawała nazw krajów. Nigdy nie rysowała map. Zamiast tego opisywała doznania i obrazy, które wydawały się poetyckie, dopóki współczesny świat nie zaczął ich przypominać.
Z tą wizją często łączy się jedno zdanie: Świat zapomni o fladze, bo Ziemia już jej nie utrzyma.
To nie była wojna. Nie inwazja. Nie wróg. To był upadek od wewnątrz.



