Kiedy pielęgniarka położyła pięcioro noworodków przed Danielem Fosterem, jego świat zamarł. Były piękne – maleńkie rączki, cichy płacz – ale ich skóra była ciemna, zupełnie inna niż jego ani jego żony. I w tym momencie ogarnęła go burza wątpliwości.
Daniel był szanowanym człowiekiem w ich małym miasteczku w Illinois – nauczycielem znanym z uczciwości i logiki. Jego żona, Emily, była łagodną, lokalną malarką o łagodnym spojrzeniu i czułym głosie. Ich małżeństwo zawsze wydawało się nierozerwalne, aż do tamtego poranka w szpitalu.
