Moja siostra wyszła za mąż w zeszłym miesiącu. Nie byłam tylko druhną – spędziłam osiem miesięcy, pomagając jej zaplanować każdy szczegół. Załatwiałam sprawy, spotykałam się z dostawcami, wpłacałam zaliczki, kiedy była zbyt zajęta, a nawet zapłaciłam kilka rachunków, kiedy przekroczyła budżet. Chciałam, żeby jej dzień był idealny i szczerze mówiąc, wystarczyło mi, że widziałam ją szczęśliwą.
Ale na przyjęciu, kiedy wstała, by wznieść toast z podziękowaniami, wspomniała o wszystkich oprócz mnie. Podziękowała mężowi, jego rodzicom, nowym teściom, ich przyjaciołom – a nawet kuzynowi, który kiedyś wpadł złożyć serwetki. Czekałam, spodziewając się usłyszeć swoje imię w każdej chwili. Nic takiego się nie wydarzyło.
