To była spokojna sobota w Kingston, ale w starej sali bankietowej panowała napięta atmosfera. Miejsce miało rustykalny urok, który tworzyły stare belki, tanie dekoracje, nic ekstrawaganckiego, nic specjalnego. Ślub Angeli Johnson i Malicka Thompsona był w toku, choć dla wielu gości przypominał raczej komedię niż uroczystość.
Rodzina Angeli zapełniła trybuny, byli też jej przyjaciele i garstka znajomych Malicka. Nikt z nich nie wiedział, że człowiek, z którego kpili od tygodni, człowiek, którego uważali za gorszego od niej, zamierzał wszystko zmienić.
