Pod koniec trzydziestki, z niechlujną brodą, znoszonym ubraniem i kulejącym, Malick wyglądał dokładnie tak, jak bezdomny, za jakiego go uważano. Pachniał zaniedbaniem, jego wygląd był rozczochrany, ale za zmęczonymi oczami kryła się łagodność, która urzekła Angelę. Poznali się w jadłodajni dla ubogich, gdzie pracowała jako wolontariuszka. Podczas gdy inni go zaniedbywali, ona dostrzegała jego dobroć, poczucie humoru i serce. Rozkwitła przyjaźń, a potem miłość.
Czarnoskóra kobieta wychodzi za mąż za „bezdomnego” mężczyznę – goście z niej kpią, aż jego przemówienie ślubne zmienia wszystko
