Byliśmy z Carlosem małżeństwem od siedmiu lat i wychowywaliśmy synka. Od początku naszego małżeństwa uważałam mojego męża za osobę spokojną, pracowitą i godną zaufania. Carlos pracował w biurze, a ja prowadziłam sklep internetowy, który przynosił stały dochód. Co miesiąc wpłacaliśmy pieniądze na wspólne konto na pokrycie kosztów utrzymania domu. Ponieważ jednak moja firma przynosiła więcej dochodów, karta debetowa była głównie na moje nazwisko. Carlos miał hasło, choć nigdy nie sądziłam, że kiedyś je nadużyje.
W ostatnim czasie Carlos bardzo się zmienił.
Często wracał późno do domu, tłumacząc się nadgodzinami lub kolacjami z klientami. Ciągle nosił telefon przy sobie i nie pozwalał nikomu go dotykać. Moje wątpliwości się pogłębiały, ale brakowało mi dowodów.
