W międzyczasie dyskretnie zadzwoniłam do bliskiej przyjaciółki, która pracowała na lotnisku, prosząc ją o sprawdzenie jego lotu. Niedługo potem oznajmiła: Carlos kupił dwa bilety do Cancún, wylot planowany na południe.
Postanowiłam tam pojechać. Nie chciałam robić awantury, tylko zobaczyć to na własne oczy, żeby później nie mieć pretensji.
Mój mąż ukradł moją kartę bankową, żeby kupić bilet na wyjazd ze swoją kochanką, ale gdy dotarli na lotnisko, lodowate słowa oficera pozostawiły ich oboje bez słowa…
