Są poranki, które wydają się takie same jak wszystkie inne… aż jeden szczegół zmienia wszystko. Cicha ulica, lodowaty świt, nieoczekiwany obiekt na chodniku. W ciągu kilku sekund zwyczajne życie może wywrócić się do góry nogami i otworzyć drzwi do odmieniającej życie ludzkiej przygody. Nazywam się Camille i nie miałam pojęcia, że wychodząc tego ranka do pracy, będę pisać pierwszy rozdział historii, która dwanaście lat później pozostawi mnie bez słowa.
Odkrycie zmieniające życie
Tego ranka, o piątej, jak zwykle wychodziłam do pracy. Nagle zauważyłam wózek, nieruchomy i pozostawiony sam na mrozie. W środku leżały dwie niemowlęta, bliźniaczki w wieku około sześciu miesięcy, opatulone najpiękniej, jak potrafiły. Serce mi zamarło i natychmiast powiadomiłam władze. Dzieci zostały zabrane pod opiekę, ale coś we mnie już się obudziło. Z moim mężem Julienem , który od lat marzył o zostaniu ojcem, poczułam głęboką więź: te dwie dziewczynki już zajęły miejsce w naszych sercach.
