Spanie w osobnych pokojach po pięćdziesiątce: przyznanie się do kryzysu… czy dowód dojrzałości? Przez długi czas spanie w tym samym łóżku było postrzegane jako symbol miłości. Jednak dziś wiele par dokonuje innego wyboru – i nie zbliża się do siebie. Dlaczego więc ten trend jest tak atrakcyjny po pięćdziesiątce? Nie chodzi o dystans, ale często… o dobre samopoczucie.
Nie chodzi o miłość, chodzi o sen.
Z wiekiem sen się zmienia. Staje się lżejszy, bardziej nieregularny i czasem niestabilny. Częstsze są nocne wybudzenia, podobnie jak wahania temperatury. Dodaj do tego chrapanie, mimowolne ruchy lub nieregularny rytm dnia… a noc może szybko stać się trudna.
W rezultacie: spanie razem nie jest już gwarancją relaksującego wypoczynku.
Jednak dobry sen jest niezbędny dla energii, nastroju i zdrowia. Jakościowy sen pomaga zachować równowagę emocjonalną i zmniejszyć drażliwość. Wiele par odkrywa, że spanie w osobnych pokojach sprawia, że czują się bardziej wypoczęci… i bardziej cierpliwi wobec siebie.
Osobne spanie nie oznacza dystansu emocjonalnego. Chodzi po prostu o zachowanie regenerującego snu.