iostra mojej dziewczyny wręczyła mi dokumenty sądowe: „Podpisz tutaj… i zostań moim mężem” – Czy to żart?

Była wtorkowa noc, dokładnie 23:47. Stałem boso w swojej kuchni, na wpół śpiący, z zimnym kawałkiem pizzy w jednej ręce i plikiem dokumentów prawnych w drugiej.

Na pierwszej stronie widniało moje pełne imię i nazwisko, wydrukowane tłustą czcionką. Pod nim znajdowała się linia przerywana, a obok niej trzy słowa, których nigdy w życiu nie spodziewałem się zobaczyć w takim kontekście: podpis męża.

Spojrzałem na nią. Nadia, młodsza siostra mojego najlepszego przyjaciela, stała w progu tak, jakby właśnie przebiegła przez burzę, żeby tu dotrzeć. Jej włosy były wilgotne, tusz do rzęs lekko rozmazany. Ręce drżały jej tak mocno, że bałem się, iż upuści brązową kopertę, którą wciąż ściskała. Nie płakała, ale jej oczy wyglądały jak u kogoś, kto wypłakał już wszystkie łzy, jakie miał.