Na przystanku autobusowym nie miała nic — aż dziecko wyszeptało: „Czy możesz być moją mamą?”

Elena Vasquez siedziała na przystanku autobusowym w centrum miasta już od dwóch godzin, obserwując, jak jej oddech zamienia się w małe obłoczki w mroźnym grudniowym powietrzu. Próbowała zrozumieć, dokąd ma pójść dalej. W wieku 28 lat była przekonana, że jej życie jest poukładane.
Trzy tygodnie wcześniej wszystko jednak runęło, gdy odkryła, że jej narzeczony kradł pieniądze z ich wspólnego konta oszczędnościowego, aby finansować swój hazardowy nałóg. Zdrada pozostawiła ją z długami i złamanym zaufaniem. Teraz siedziała na zimnej metalowej ławce z 17 dolarami w portfelu i bez dachu nad głową.
Schronisko dla bezdomnych było poprzedniej nocy przepełnione, więc do świtu błąkała się po ulicach. Wtedy zauważyła małą dziewczynkę. Dziecko miało około czterech lat, było ubrane w różowy zimowy płaszcz, który wyglądał na drogi, choć był odrobinę za duży dla jej drobnej sylwetki.