Telefon zadzwonił, gdy nakrywałam do stołu. Był wtorek pod koniec grudnia, zaledwie kilka dni przed Bożym Narodzeniem. W domu pachniało pieczonym kurczakiem i waniliowymi świecami. W kącie leżało otwarte pudełko z papierem do pakowania, a dzieciaki kłóciły się w salonie o to, który prezent jest ich. Odebrałam, nie patrząc na ekran. „Hej”. „Już idę” – powiedział Ethan zmęczonym, ale ciepłym głosem – tym samym kojącym tonem, który zawsze miał po długim dniu. „Muszę tylko najpierw wstąpić do sklepu. Dzieci mi nie pozwolą…
Telefon zadzwonił, gdy nakrywałam do stołu do kolacji.
Był wtorek pod koniec grudnia, zaledwie kilka dni przed Bożym Narodzeniem. W domu pachniało pieczonym kurczakiem i waniliowymi świecami. W kącie leżało otwarte pudełko z papierem do pakowania, a dzieci kłóciły się w salonie o to, który prezent jest ich.
Odpowiedziałem, nie patrząc na ekran. „Hej.”
„Już idę” – powiedział Ethan zmęczonym, ale ciepłym głosem – tym samym kojącym tonem, który zawsze miał po długim dniu. „Muszę tylko najpierw wstąpić do sklepu. Dzieciaki nie pozwolą mi zapomnieć o tym prezencie”.
Uśmiechnęłam się, przyciskając telefon do ucha. „Przeżyją, jeśli nie pojawi się do jutra”.
Zachichotał cicho i znajomo. „Może. Ale obiecałem im”.
„Obiad gotowy” – przypomniałem mu.
„Wiem” – powiedział łagodnie. „Prawie czuję ten zapach. Zrobiłaś tego kurczaka, którego lubię?”
„Ten, z którego zawsze podkradasz dodatkowe kawałki.”
Zapadła przyjemna cisza – taka, jaka zdarza się tylko między dwojgiem ludzi, którzy doskonale się znają.
„Brzmisz, jakbyś był zmęczony” – powiedziałem. „Wszystko w porządku?”
„Nic mi nie jest” – odpowiedział. „Wrócę do domu, zanim dzieciaki skończą się kłócić”.
Zawahałem się. „Dobrze. Nie zwlekaj za długo”.
„Nie zrobię tego. Powiedz im, że już idę.”
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕