Adoptowałam małą dziewczynkę i 23 lata później, na jej ślubie, podszedł do mnie nieznajomy mężczyzna i powiedział: „Nie masz pojęcia, co twoja córka przed tobą ukrywała”.

Są chwile ciszy, które trwają latami, i rany, które nigdy się tak naprawdę nie goją. Przez długi czas życie Juliena polegało na ciągłym podążaniu naprzód bez wyraźnego celu, jakby wstrzymywał oddech. Straszny wypadek samochodowy odebrał mu to, co kochał najbardziej: żonę i córeczkę. Od tamtej pory przeżywał więcej niż żył, powtarzając te same czynności dzień po dniu, z sercem w gotowości.

Aż pewnego dnia, niemal przypadkiem, przekroczył progi sierocińca. Tam poznał  Emmę .
Miała pięć lat, nieśmiały uśmiech i niepokojąco intensywne spojrzenie. Jej ciało nosiło już ślady wypadku, który zniszczył jej młode życie, ale jej oczy opowiadały inną historię: cichą siłę, silną wolę życia.  Julien  rozpoznał w niej siebie. Bez wahania, z tą nieomylną intuicją, wiedział, że nie odejdzie bez niej.