Grant skinął głową.
Uzdrowienie nie nastąpiło od razu. Nadeszło powoli, nierównomiernie, jak podczas marszu długim korytarzem. Czasem dzieci szły naprzód. Czasem zatrzymywały się i oglądały za siebie. Nie ciągnęłam ich za sobą. Szłam obok nich.

Grant skinął głową.
Uzdrowienie nie nastąpiło od razu. Nadeszło powoli, nierównomiernie, jak podczas marszu długim korytarzem. Czasem dzieci szły naprzód. Czasem zatrzymywały się i oglądały za siebie. Nie ciągnęłam ich za sobą. Szłam obok nich.