Kiedy po ceremonii ślubnej otworzyły się drzwi kościoła, mój mąż wziął w ramiona swoją matkę zamiast mnie, bo „ona też zasługiwała na tę chwilę”. Stałam tam zamrożona w sukni ślubnej, podczas gdy wszyscy się na mnie gapili. Potem moja matka podeszła i zrobiła coś, co sprawiło, że cały kościół ucichł.
Pobraliśmy się w słoneczną sobotę w czerwcu.
