— Pani Weiss, pani Marianne Hoffmann chciałaby z panią porozmawiać — oznajmiła sekretarka.
Uśmiechnęłam się w duchu. Los miał dziś wyjątkowe poczucie humoru.
Marianne weszła pewnym krokiem, tak jak wcześniej w sali z kawą, lecz gdy nasze spojrzenia się spotkały, na moment straciła całą swoją pewność siebie. Zamarła, zaskoczona.
— Och… przepraszam, nie wiedziałam, że… — zaczęła, ale przerwałam jej łagodnie.
— Że jestem tą „nową miotłą”? — zapytałam spokojnie. — Proszę się nie martwić, pani Hoffmann. Cenię szczerość bardziej niż pochlebstwo.
Jej policzki lekko poczerwieniały, lecz szybko odzyskała oddech.
— To był tylko niefortunny żart. Kocham tę firmę, poświęciłam jej dwanaście lat życia. Wiem, jak wszystko tutaj działa.
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕
←PoprzedniNastępny→