Reklama
Znasz to wyczerpanie do szpiku kości, kiedy nawet proste zadania są przytłaczające? Wyobraź sobie Sarę, 52-letnią oddaną nauczycielkę i mamę dwójki dzieci. Poranki przed zagrożeniem – zwlekała się z wystąpieniem, warczała na dzieci przy śniadaniu i odpływała myślami podczas lekcji. „Myślałam, że to wypalenie” – wspomina. „Koledzy żartowali, że ostatnie wakacje, ale nic nie pomagało”.
