Agnieszka patrzyła na Piotra z dołu do góry


Agnieszka powoli sięgnęła po telefon leżący na szafce nocnej. Palce drżały, ekran się rozmazywał, ale numer wybrała niemal na pamięć. — Co ty robisz? — zapytał czujniej Piotr. — Dzwonię po karetkę — odpowiedziała spokojnie. — Mam trzydzieści dziewięć i cztery gorączki, tachykardię, dreszcze i nudności. I męża, który uniemożliwia mi uzyskanie pomocy medycznej. Rzucił się w jej stronę. — Zwariowałaś?! — Nie podchodź — powiedziała cicho, a w jej głosie było coś, co sprawiło, że się zatrzymał. — Jeszcze krok i powiem dyspozytorce, że używasz wobec mnie siły.