Przez te lata Darek był moim oparciem. Pomagał z zakupami, woził mnie do lekarza, naprawiał kran, kiedy ciekł. Mieszkał dwie przecznice dalej, w kawalerce, którą wynajmował za niewielkie pieniądze od kolegi z technikum. Pracował jako kierowca w firmie kurierskiej – nie zarabiał kokosów, ale jakoś wiązał koniec z końcem. Przynajmniej tak mi się wydawało.
Syn wziął moją kartę bankową, żeby “zapłacić za zakupy”. Sprawdziłam wyciąg po tygodniu – brakowało ponad trzech tysięcy
