Siedzę teraz w tej kawalerce Damiana i patrzę na swoje dwie walizki. Cały mój dobytek po sześćdziesięciu czterech latach życia – dwie walizki, zdjęcie Romka i szydełkowa serwetka, którą zabrałam z tamtego mieszkania na Młynarskiej. Tego, które kiedyś było moje.
Sprzedałam swoje mieszkanie i zamieszkałam z synem. Umowa była prosta – ja pomagam z wnukami, on zapewnia mi dach nad głową. Po dwóch latach syn się rozwodził
