Tata zachorował dziewięć lat temu. Rak płuc – dwa lata chemii, szpitali, nocnych dyżurów przy łóżku. Jolanta przyjechała trzy razy. Za pierwszym – na dwie godziny, bo musiała wracać, bo pies, bo remont, bo coś tam.
Siostra nie odzywała się do mnie osiem lat. W sobotę zadzwoniła jak gdyby nigdy nic i poprosiła o pieniądze na operację
