Gdyby ktoś mi powiedział dziesięć lat temu, że będę stała na klatce schodowej obcego bloku, szukając w torebce kluczy do wynajętej kawalerki na czwartym piętrze bez windy – roześmiałabym się.
Albo rozpłakała. Trudno powiedzieć, co jest gorsze – nie przewidzieć czegoś takiego, czy wiedzieć, że sami do tego doprowadziliśmy.
