A może on wciąż tam jest, tylko teraz ma żonę, kredyt i strach, że nie da rady. Może nie chciał mnie okraść – może po prostu nie umiał powiedzieć: mamo, nie stać mnie, potrzebuję jeszcze czasu. Może łatwiej było ukraść kartkę niż przyznać się do bezradności.
Pożyczyłam synowi 40 tysięcy na remont mieszkania. Spisałam wszystko na kartce, podpisał bez słowa. Kiedy po roku poprosiłam o zwrot, kartka zniknęła z szuflady
