Czterdzieści tysięcy złotych. Mogłabym za to wymienić okna, na które czekam od trzech lat. Mogłabym pojechać do sanatorium, bo kolano coraz gorzej znosi schody na trzecie piętro. Mogłabym odłożyć na pogrzeb, żeby Damian nie musiał się martwić.
Pożyczyłam synowi 40 tysięcy na remont mieszkania. Spisałam wszystko na kartce, podpisał bez słowa. Kiedy po roku poprosiłam o zwrot, kartka zniknęła z szuflady
