Telefon zadzwonił, gdy nakrywałam do stołu do kolacji.
Był wtorek pod koniec grudnia, zaledwie kilka dni przed Bożym Narodzeniem. W domu pachniało pieczonym kurczakiem i waniliowymi świecami. W kącie leżało otwarte pudełko z papierem do pakowania, a dzieci kłóciły się w salonie o to, który prezent jest ich.
