Ale to nie Monika była problemem. Problem leżał w papierach.
Sąd przy rozwodzie orzekł jasno: Jerzy zatrzymuje mieszkanie, ale musi mi spłacić połowę jego wartości. Sto czterdzieści tysięcy złotych. Mógł w ratach – sędzia dał mu dwa lata. Słyszałam to wyraźnie, siedząc na sali rozpraw w granatowej bluzce, którą założyłam, żeby wyglądać poważnie. Jerzy skinął głową. Jego prawnik skinął głową. Wszyscy się zgadzali.
